poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 3 - U Weasley'ów

- Molly udusisz nas... - powiedziała Lily z uśmiechem. Po chwili mama Rona wypuściła rodzinę Potterów z objęć.
- Wejdźcie kochani. - zaprosiła ich ze łzami w oczach.
- Dziękujemy... - odezwał się James.
- Za co? - zdziwiła się pani Weasley.
- Za wszystko, między innymi za opiekę nad Harrym... -
- Och... To nic wielkiego... Pamiętam jak dawno temu podszedł do mnie i grzecznie zapytał się jak dostać się na peron 9 i 3/4. Wspaniały chłopiec... - rozkleiła się Molly.
Harry siedział przy rodzicach ciesząc się każdą chwilą z nimi spędzoną.
- Harry! - zawołała Ginny, która ni stąd, ni z owąd pojawiła się w drzwiach pomieszczenia i szła w jego stronę. Ten szybko poderwał się z miejsca i również zaczął się do niej zbliżać. W końcu dotarli do siebie i pocałowali.
- Mamo, tato... to właśnie Ginny, moja dziewczyna. - uśmiechnął się obejmując rudowałosą ramieniem.
- Dzień dobry. -
- Witaj Ginny. Bardzo miło nam cię poznać. - rozpromieniła się Lily. Bardzo ucieszył ją widok szczęśliwego syna. Mama Harry'ego zaczęła rozmowę z Ginny, po której zrozumiała dlaczego jej syn wybrał właśnie tę. Była szczera i miała dobre serce. - Jesteście świetną parą. Harry perfekcyjnie wybrał. - mrugnęła.
- Było ciężko... Fanki widząc mnie z Ginny oszalały... - rzekł, a gdy tylko przypomniał sobie te wszystkie krępujące sytuacje wybuchnął śmiechem. - Zwłaszcza Ślizgonki. -
- Ach no tak! Przecież jesteś w Slytherinie. Dziwne, że Tiara nie przydzieliła cię do Gryffindoru. -
- Miała wątpliwości. Wahała się pomiędzy tymi dwoma domami i wyszło na to że jestem Ślizgonem. - uśmiechnął się. W głębi serca miał nadzieję, że rodzice nie zaczną drążyć tego tematu i wypominać mu, że wcale nie powinien się tam znaleźć. Odetchnął z ulgą, gdy zmienili temat. Rozmawiali to o miłostkach, to o quidditchu.
- Może chcielibyście zostać u nas do końca wakacji? - zaproponowała pani Weasley.
- O ile nie będziemy wam przeszkadzać... -
Harry poszedł do pokoju, który o dziwo teraz dzielił nie z Ronem, a Ginny. Rozpakował się i zasnął.
Następnego dnia...
- Powodzenia Jim! - zawołała Lily widząc, że James właśnie wychodzi.
- Gdzie poszedł tata? - spytał najmłodszy Potter.
- Do Ministerstwa. Chce znów podjąć pracę Aurora. - uśmiechnęła się.
- CO?! Nie... Tylko nie to... - rozpaczał Wybraniec.
- Co jest Harry? - spytała Ruda.
- Aurorzy są najbardziej narażeni na śmierć. Jeżeli coś stanie się tacie... ja... nigdy sobie tego nie wybaczę... - powiedział przez łzy. - Nie przeżyłbym kolejnej straty. - dodał po chwili.
Kobieta przytuliła syna pocieszająco.

CDN...
Wybaczcie, że rozdział kiepski, ale nagle przypomniałam sobie, że tu też warto coś napisać.:)
Mam nadzieję, że ktoś to jeszcze czyta i skomentuje :)